Wszystkie publikowane na blogu opinie są opiniami subiektywnymi.

Szukaj na tym blogu

12 kwietnia 2018

Amlan forte – magia odchudzania z Internetu


Wpis powstał przy współpracy ze Stowarzyszeniem Leki tylko z Apteki  prowadzącym obecnie kampanię Stop kłamstwom w internetowym handlu "lekami". Na stronie akcji: http://stopklamstwom.pl/ można śledzić aktualne informacje na temat działań i postępów kampanii w tym temacie.


źródło:amlanforte.com

„Organizm oczyszczony z toksyn, odporny i pełen witalności, a Ty piękna i czarująca jak nigdy wcześniej”

„Odchudzanie bez stresu”

 „Wakacje, nowa sylwetka, wielkie zmiany i postanowienia. Ogromne pragnienie metamorfozy napędza nas do działania. Jednak zapał szybko się kończy, gdy czujemy głód, frustrację i widzimy co jedzą inni, a czego nam nie wolno podczas diety. Jedno ciastko nie zaszkodzi, no może dwa…trzy…siedem? Sytuacja jest ci dobrze znana? Oczywiście, że tak…
Amlan Forte może być rozwiązaniem twoich problemów*”
(informacje ze strony producenta)

Czasem razem ze spamem albo jako zwykły e-mail na naszą skrzynkę mailową trafia reklama preparatu dostępnego jedynie w Internecie, działającego cuda w krótkim czasie, zawsze w niesamowitej promocji, która trwa „tylko dzisiaj” i zawsze w oszałamiającej cenie. Większość osób nawet nie zerknie drugi raz na taką reklamę. Jednak niekiedy zdarzy się ktoś odpowiednio zdesperowany, aby takie cudo nabyć.

Amlan forte to preparat, który według producenta zawiera wyciąg z rośliny o niesamowitych właściwościach. Agrest indyjski, znany głównie z medycyny ajurweryjskiej tym razem czaruje polskich odbiorców wizją nowego, pięknego ja. Idealnie na tegoroczne wakacje. Co ciekawe, razem z efektem odchudzania wynikającego ze spalania tkanki tłuszczowej zyskamy też piękne włosy. Dwie korzyści w cenie jednej.

Skład – Przeciwwskazania:
·         Ekstrakt (4:1) z agrestu Amla
·         1 kapsułka 400 mg
·         2 kapsułki (porcja dzienna) 800 mg
·         Substancja przeciwzbrylacjąca E470b / kapsułka żelatynowa
Nie stosować u kobiet w ciąży, matek karmiących, osób ze stwierdzonymi chorobami układu krążenia, nieżytu żołądka oraz dzieci poniżej 18 roku życia
(informacje ze strony producenta)

W jednej kapsułce znajduje się 400 mg ekstraktu z agrestu Amla. Według producenta, dawka dzienna to dwie kapsułki. Zatem opakowanie 60 kaps, wystarczy na miesięczną kurację. Jednak SKLEP oferuje także pakiety z rabatem. Zestaw na dwa lub trzy miesiące. Dodatkowo magnes na lodówkę bądź długopis gratis co zapewne ma osłodzić fakt wydania sporej sumki za suplement diety.

Jak działa tajemniczy agrest Amlan?

Agrest Amlan to inaczej Liściokwiat barwnikowy albo Mirobolan lekarski. Roślina ta, zwana po łacinie Phyllanthus emblica L. z rodziny Phyllanthaceae występuje także pod wieloma innymi nazwami, z których najpopularniejsza to Amla.
Co ciekawe, jest to surowiec farmakopealny, opisywany w monografiach Farmakopei Chińskiej (PPRC) oraz Ajurwedyjskiej Farmakopei Indyjskiej (API). Farmakopea to urzędowy spis leków dopuszczonych do obrotu w danym kraju, w tym także surowców roślinnych. Surowiec leczniczy stanowią świeże bądź suszone, dojrzałe owoce.

Amla (Amalaki wg API, Yuganzi wg PPRC) to element systemu medycyny tybetańskiej, tradycyjnej medycyny chińskiej, ajurwedy, unani (medycyna arabska), siddha (medycyna południowych Indii). W większości medycyna azjatycka dość mocno różni się od klasycznej, zachodniej jaką znamy w Europie innych krajach rozwiniętych. Człowiek postrzegany jest holistycznie, a poszczególne lekarstwa działają także na sferę duchową bądź energetyczną. Według źródeł, omawiana roślina posiada następujące działania:
  • ·        Obniżające stężenie cholesterolu we krwi
  • ·         Neutralizujące kwas solny w żołądku
  • ·         Przeciwcukrzycowe
  • ·         Anaboliczne
  • ·         Przeciwwymiotne
  • ·         Przeczyszczające
  • ·         Przeciwbiegunkowe
  • ·         Przeciwgorączkowe
  • ·         Wzmacniające pracę i wydolność serca
  • ·         Pobudzające układ odpornościowy
  • ·         Przeciwkrwotoczne
  • ·         Przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe
  • ·         Ochładzające i odświeżające
  • ·         Antyoksydacyjne


Dodatkowo według Ajurwedy działanie to można opisać między innymi jako redukujące wszystkie dosze, odmładzające, odtruwające i usuwające skutki stresu, poprawiające i leczące wzrok, zwiększające popęd płciowy. Z kolei według Medycyny Tradycyjnej Chińskiej, dojrzałe owoce Amla wywierają efekt ochładzający, rozpraszający gorąco, łagodzący kaszel, nawadniający.

Idąc tym tropem, świeże bądź suszone owoce Amla znajdują zastosowanie w następujących chorobach: wirusowe zapalenia wątroby, przewlekłe schorzenia wątroby, zgaga i choroba wrzodowa dwunastnicy, biegunki o charakterze przewlekłym i nawracającym, zaparcia, niestrawność na tle nerwowym, hemoroidy, niedokrwistość z niedoboru żelaza, choroby z gorączką w przebiegu, zapalenie oskrzeli, kaszel, błonica, cukrzyca, choroby oczu i powiek, obrzęki w wyniku urazów czy trądzik.

Dawkowanie według wspominanych Farmakopei to 3-6g dziennie (API) lub 3-9g dziennie (PPRC) suszonych owoców w proszku. Jak te dawki mają się do dawek wykorzystywanych w Amlan forte (800mg ekstraktu (4:1))? Niestety trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Brakuje tu podstawowych informacji, o standaryzacji wyciągu oraz badań, które dałyby odpowiedź, czy taka dawka wyciągu jest równie skuteczna co odpowiednia ilość suchego bądź świeżego owocu. Pozostaje pytanie, czy preparat będzie odchudzał? We właściwościach mamy wymieniony efekt anaboliczny, zatem metabolizm zostaje podkręcony, ale aby taki efekt zauważyć, substancja powinna być dostarczana w odpowiednich dawkach. Pytanie, czy prezentowany ekstrakt ma taką ilość substancji działających?

Amlan Forte a odchudzanie

Czy Amlan forte posiada właściwości odchudzające poprzez spalanie tłuszczu? Nie. Jest to surowiec o działaniu antyoksydacyjnym, może być stosowany w niedożywieniu, poprawi przyswajanie żelaza przy niedokrwistości. Bierze udział w usuwaniu toksyn, co w dłuższej perspektywie może przełożyć się na lepszy stan skóry i włosów. Jednak czy warty jest tylu pieniędzy, gdy na rodzimym, polskim rynku mamy dobre rośliny lecznicze, które dadzą podobny efekt?

Bardziej zastanawia mnie wymieniona sekwencja objawów: nadwaga, wysoki cholesterol, szara skóra, wypadające włosy. To nie tylko objawy złej diety i zaniedbań. Symptomy te mogą wskazywać na zaburzenia pracy tarczycy, które można wykryć jednym prostym badaniem laboratoryjnym: mierząc poziom TSH. Wysokie TSH wiąże się z niedoczynnością gruczołu tarczowego, często manifestuje się nadmiarem kilogramów, suchą i szarą skórą, wypadaniem włosów i wysokim poziomem cholesterolu. Zatem przed wprowadzaniem nowych diet i zastanawianiem się nad „cudownymi” specyfikami z Internetu, lepiej zacząć od prostego badania krwi.

Uwaga! Nie kupuj suplementów diety w Internecie!

Kiedy powinna zaświecić się lampka ostrzegawcza? Obecne czasy przeniosły duży procent sprzedaży do Internetu. Ten sam los spotkał leki i suplementy diety. Jednak jest istotna różnica GDZIE dokonujemy zakupu i CO kupujemy. W sieci znajdują się zarówno apteki internetowe jak i sklepy internetowe, które może założyć każdy i sprzedawać na co ma ochotę. Tak wygląda sprawa z omawianym Amlan Forte.

Apteki nie mogą się reklamować, zatem nie spotkamy w spamie albo w regularnej poczcie mailowej nachalnego przekazu marketingowego, który w agresywny sposób próbuje nam sprzedać „szczęście”. Typowe dla takich produktów jest ich zestawienie w super pakietach, dostępnych w niesamowitej cenie, tylko dziś. Ceny te zazwyczaj są po prostu skandalicznie wysokie. W przypadku Amlanu, jedno opakowanie kosztuje 100zł. Dla porównania koszt miesięcznej kuracji suplementami diety ze zwykłej apteki, z kategorii „odchudzanie” to połowa tej kwoty.

Kupując w aptece, wiadomo co kupujemy i od kogo. Do apteki przychodzą powiadomienia, gdy z daną partią leków bądź suplementów diety dzieje się coś niedobrego i trzeba ją zwrócić do hurtowni. Poza tym, mamy możliwość przeczytania ulotki bądź poradzenia się farmaceuty. W przypadku sklepów internetowych i pseudo-medykamentów możemy co najwyżej liczyć na rozmowę na chacie ze specjalistą od sprzedaży. Dzięki takiemu chatowi dowiedziałam się, że Amlan forte posiada ulotkę, jednak jest ona w opakowaniu, a opakowania są szczelnie zamknięte, więc nie ma do niej wglądu…Tak to właśnie wygląda. W aptece rzecz niespotykana, aby nie było dostępu do podstawowych informacji o produkcie.

Koniecznym elementem sprzedaży internetowej jest także kilka historyjek z udanymi metamorfozami, zdjęciami przed, zdjęciami po albo krótką informacją, ile to kilogramów udało się zgubić dzięki suplementacji. Rekomendacja w stylu „mi to pomogło” ma przekonać potencjalnych odbiorców do zakupu. Sam producent w „*” wyjaśnia, że efekt końcowy jest kwestią indywidualną, a wszystko i tak zależy od zdrowej diety i aktywności fizycznej. Po co zatem suplement diety do tego?
Co zrobić, żeby schudnąć?

Podsumowując: chcesz schudnąć? Nie kupuj suplementów diety przez Internet. Nie wiesz skąd pochodzą, nie wiesz, jak działają i czy w ogóle zadziałają tak jak opisuje to producent. Kuszą cię atrakcyjne hasła reklamowe? Taki jest ich cel, aby namówić do zakupu, najlepiej największego jak się da. Myślisz, że trafiła się super okazja i sklep internetowy daje ci duży rabat? Pójdź do najbliższej apteki, zapytaj o produkty na odchudzanie i porównaj ich koszt z super ofertą z Internetu. Niestety, nie tędy droga z odchudzaniem. Gdyby ktoś wymyślił skuteczny specyfik odchudzający, który działa od pierwszej tabletki byłby bardzo bogatym człowiekiem. Nie da się zrzucić kilku kilogramów w ekspresowym tempie. Poza tym będzie to niezdrowe dla organizmu. Co zatem zrobić, aby osiągnąć upragnioną wagę? Niestety – zdrowa dieta i aktywność fizyczna (spacer też się liczy). Najlepiej zacząć od małych kroków, zacząć przyglądać się codziennej diecie, czytać skład zjadanych produktów, spróbować pomału wprowadzać zdrowsze alternatywy. Nie da się pójść na skróty, a jeśli ktoś próbuje zazwyczaj efekt uzyskuje dużym kosztem dla zdrowia. Odrzućmy zatem zbędne suplementy i pozostańmy przy meritum: zdrowo jeść, ruszać się i nie kupować specyfików ze sklepów internetowych.

***Rezultaty stosowania podane w aukcji oraz treści zawarte w komentarzach są indywidualnymi rezultatami osób, firma Vital Progres nie gwarantuje identycznych wyników, mogą się one różnić w zależności od regularnego stosowania suplementu diety zgodnie z zaleceniami, ogólnej kondycji organizmu, uwarunkowań genetycznych, sposobu odżywiania oraz stylu życia. Produkt to suplement diety, który nie może być stosowany jako substytut zróżnicowanej diety. Preparat nie jest lekiem i nie może zastąpić leków wypisanych przez lekarza. W trakcie trwania kuracji zaleca się zrównoważony sposób żywienia oraz zdrowy tryb życia.

(informacja ze strony producenta)

Źródła:
Ajurwedyjska Farmakopea Indyjska
Farmakopea Chińska

Wpis dedykuję Panu Zbigniewowi, który podzielił się ze mną swoją bogatą i profesjonalną wiedzą na temat omawianego surowca roślinnego. Dziękuję!


26 lutego 2018

Promama na odporność i na gardło



źródło: promama.pl

Ciąża to szczególny stan. Zarówno dla kobiety jak i dla małego człowieka, który z każdym dniem rozwija się i rośnie, szykując się do przyjścia na świat. W ciąży zmienia się wszystko. Począwszy od fizjologii, hormonów i odporności a kończąc na farmakoterapii. Od dawna głośno podkreśla się, aby w tym szczególnym okresie uważać na każdy stosowany lek, przed jego zażyciem koniecznie skonsultować się z lekarzem prowadzącym, ponieważ substancje lecznicze mają wpływ także na rozwijające się dziecko. Niektóre mniejszy, a inne większy. Gdzie w tym wszystkim znaleźć miejsce dla suplementów diety? Mimo, iż z definicji należy je traktować jak żywność (a w ciąży też nie wszystko jeść można), to w tym wypadku ja bym przybliżyła je do farmakologii niż bromatologii.


Reklama Promama oburza mnie. Trafia prosto w strach przyszłych mam. Strach przed infekcją. Nikt nie lubi chorować, a wiele osób nie zdaje sobie sprawy jak skomplikowana jest ta kwestia w ciąży. Większość stosowanych środków, jakie każdy z nas stosuje od pierwszych objawów, w tym wypadku jest niedozwolona. Pozostaje tradycyjny odpoczynek, naturalne metody i nadzieja, że organizm poradzi sobie bez wprowadzania przez lekarza leków. Tutaj obraz reklamowy pokazuje fragment zajęć w szkole rodzenia. O tym, że w ciąży wiele rzeczy uchodzi na sucho, na przykład jeden batonik czy spóźnienie. jak ważne jest stosowanie naturalnych wyborów, aby wzmocnić odporność i gardło, dla dobra mamy i dziecka i uniknąć infekcji.


Skład preparatu Promama odporność:

Woda, stabilizatory: sorbitole, glicerol, koncentrat z czarnej porzeczki, sok z aronii, wyciąg z owoców dzikiej róży, sok malinowy, substancja konserwująca: benzoesan sodu, substancja zagęszczająca: guma ksantanowa, aromat malinowy, wyciąg z czosnku.
Bez dodatku cukrów. Bez sztucznych barwników. Zawiera naturalnie występujące cukry.

Dawkowanie: 3x 45ml

Pojemność: 120ml

Skład preparatu Promama gardło:

substancja słodząca: izomalt, proszek z owoców dzikiej róży, wyciąg z propolisu, kwas L-askorbinowy, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, proszek malinowy, koncentrat soku z mango, aromat wiśniowy naturalny, amid kwasu nikotynowego, koncentrat soku z wiśni, barwnik: koszenila.

Nie zawiera sztucznych aromatów.

Dawkowanie: 1 pastylka do 4 razy na dobę

Zawartość: 12 pastylek

Skład preparatów jest podobny do serii Prenalen. Wyciągi, soki i koncentraty z owoców będących bogatymi źródłami naturalnej witaminy C jednak w małych dawkach. Do tego czosnek, propolis i witamina PP. Czy skład jest dobry i warty stosowania? Ja w kwestii ciąży należę do restrykcyjnych konserwatystów. Nie stosowałam nic, ponadto co zalecił mi lekarz prowadzący. Z resztą bez zgody lekarza nie radziłabym sięgać na własną rękę po takie specyfiki. Mimo, iż skład wydaje się w porządku, jest oparty na bazie naturalnych składników to zastanawia chociażby kwestia wydajności. Syrop na odporność, stosowany według zaleceń producenta starczy na…2 dni i niecałą jedną porcję. Pastylki do ssania na dłużej (3 dni). Uwaga na barwnik - koszenilę - spożywana w nadmiarze może nasilać reakcje alergiczne. Z kolei propolis będzie przeciwwskazany u osób uczulonych na produkty pszczele. Co zatem zrobić, aby nie zachorować i co stosować, gdy gardło szwankuje?

Najpierw kwestia gardła. Pij dużo wody. W ciąży zwiększa się zapotrzebowanie na płyny. Uzupełniaj je wodą. Przesuszenie błon śluzowych zwiększa ryzyko infekcji, zatem nawadniaj się regularnie. A jeśli coś się dzieje, powiedz o swoim problemie lekarzowi bądź farmaceucie. Na suche gardło i drapanie można bezpiecznie sięgnąć po preparaty na bazie porostu islandzkiego. Opcja ta jest bezpieczna dla kobiet w ciąży, występuje także w wersji bez cukru (dla Pań z cukrzycą) i dobrze nawilży gardło. Na ból gardła pozostaje wizyta lekarska, ale i tu lekarz podpowie jakie preparaty można zastosować, gdyż będą działać miejscowo i nie przenikną do płodu.

A teraz odporność. Zdrowa dieta, to wiadomo. Urozmaicona i wzbogacona w różnorodne warzywa i owoce – naturalne źródło witamin i minerałów. W okresie przeziębieniowym warto sięgnąć po kiszonki i przede wszystkim czosnek. Ale nie w formie sproszkowanej, więcej korzyści przyniesie stosowany w diecie. Do tego aktywność fizyczna. Nie musi to być od razu trening rodem z obozów sportowych. Za aktywność fizyczną uznaje się codzienny spacer, który przyniesie same korzyści przyszłej mamie i dziecku. No i na koniec niby oczywista kwestia, ale warto przypominać o niej za każdym razem. Częste mycie rąk ciepłą wodą z mydłem to dobra profilaktyka przez przeziębieniem. A kolejna oczywista kwestia to unikanie osób chorych, a jeśli to nie możliwe to ograniczenie kontaktu fizycznego z nimi plus częste mycie rąk!

Przyszła mamo, nie sięgaj nigdy po jakiekolwiek preparaty na własną rękę. Skonsultuj tą kwestię z lekarzem prowadzącym. To co pomogło komuś, Tobie może zaszkodzić. Uważaj na suplementy diety. Preparaty te stosuje się, aby uzupełnić dietę w pewne składniki. W ciąży zaleca się suplementację między innymi kwasem foliowym, jodem i DHA. Jeśli lekarz prowadzący zaleci preparat multiwitaminowy, wtedy warto po niego sięgnąć. Ale im mniej, tym lepiej. Im mniej dodatków w żywności (czytajmy etykiety!), im mniej niepotrzebnych suplementów diety tym lepszy efekt dla zdrowia dla mamy i dziecka.

A takie reklamy po prostu powinny być zakazane.

Przed spożyciem koniecznie skonsultuj się z lekarzem bądź farmaceutą!




16 stycznia 2018

Apap Przeziębienie - zaskocz przeziębienie!

źródło: www.apapprzeziebienie.pl

W wielu przypadkach początek przeziębienia to dla wielu osób duże zaskoczenie. Zabiegany tryb życia, ogrom obowiązków, nawał pracy a tutaj lekkie drapanie w gardle. Przez pierwsze dwie godziny można się łudzić, że samo przejdzie. Gdy jednak katar dosłownie zaczyna lać się z nosa, czas oficjalnie zaakceptować infekcję. Jakże pięknie by było, gdyby w końcu powstał lek, który po pierwszej dawce wyleczyłby nas z niechcianej przyjaźni z wirusem. Nowa reklama Apap przeziębienie chyba właśnie takie cudo prezentuje – zaskocz przeziębienie! Czy skład zdoła zaskoczyć także farmaceutów?




Reklama w przyjemny w odbiorze sposób prezentuje jak w błyskawiczny sposób można dojść do siebie w przypadku przeziębienia. Wystarczy dawka leku na wieczór, a rano…nie tylko przeziębienie jest zaskoczone naszym stanem zdrowia. Wygląda na to, że rodzina i pracownicy także. Cudowne uzdrowienie, chwytliwe hasło reklamowe i sukces gwarantowany. Kto by nie chciał spróbować nowego środka i nie męczyć się z uporczywymi objawami przeziębienia?


Skład leku Apap przeziębienie (1 saszetka):

  • ·         650mg paracetamolu
  • ·         50mg kwas askorbinowy
  • ·         10mg fenylefryny chlorowodorek

Paracetamol to substancja o działaniu przeciwbólowym oraz przeciwgorączkowym. Kwas askorbinowy to znana i lubiana witamina C. Z kolei chlorowodorek fenylefryny wykazuje działanie sympatykomimetyczne czyli odpowiada za skurcz naczyń krwionośnych. Efekt ten odczują osoby zmagające się z „zatkanym” nosem. Łagodzi objawy nieżytu nosa, w tym także pochodzenia alergicznego. Plusem jest forma leku, czyli rozpuszczalna w wodzie saszetka. Wpłynie to na szybsze wchłanianie substancji czynnych oraz efekt działania, czyli złagodzenie objawów przeziębienia. Czy jednak przeziębienie wyleczy? Nie. Jedynie zamaskuje objawy, a gdy stężenie substancji aktywnych z czasem zacznie spadać wszelkie niechciane symptomy powrócą jak bumerang.


Zatem niestety nie udało się zaskoczyć ani przeziębienia ani mnie. Nie ma tu nowego, magicznego dodatku, który pozbyłby się przeziębienia po pierwszej dawce. Szkoda, jakże wygodne byłoby wtedy życie. Bardzo chciałabym, aby kiedyś była taka możliwość, by faktycznie zaskoczyć przeziębienie. Jednak póki co praw natury nie da się oszukać. Apap przeziębienie to dobry lek, łagodzący symptomy, takie jak ból głowy, ból gardła, uczucie zatkanego nosa. Nie leczy jednak tych objawów, a jedynie je blokuje. Przynosi ulgę na kilka godzin, ale wirus dalej jest w nas, my dalej możemy zarażać innych. Jedyne co się zmienia, to skala odczuwanych objawów. Z pewnością poczujemy się lepiej po takim lekarstwie, ale obawiam się, że nie będzie to uczucie pełnego zdrowia, tak jak obrazuje to reklama.


Na koniec warto podkreślić, że saszetki na przeziębienie to nie rodzaj herbatki, którą można spożywać, kiedy i ile chcemy. Każda porcja leku zawiera substancje czynne, które oddziałują na nas i mogą wchodzić w interakcje z innymi zażywanymi przez nas lekami. Szczególną ostrożność powinny zachować, między innymi,osoby chorujące na nadciśnienie. Fenylefryna podnosi wartości zarówno skurczowego jak i rozkurczowego ciśnienia tętniczego krwi.

Przed zażyciem leku skonsultuj się z lekarzem bądź farmaceutą.

31 października 2017

Dafurag max – leczy zapalenie pęcherza

źródło: dafurag.pl

Zapalenie pęcherza moczowego nie jest już tak kłopotliwe w samoleczeniu. Rewolucja przyszła kilka lat temu wraz z pierwszym opakowaniem leku OTC zawierającego furaginę. Oczywiście fakt ten dostrzeżono także w reklamach, dzięki czemu informacja dotarła do wielu kobiet zmagających się z tą dolegliwością. Jak by nie patrzeć, jest to spore ułatwienie a zarazem rzecz niebywała. Substancja o działaniu przeciwbakteryjnym, do stosowania wewnętrznego jest dostępna ot tak, dla każdego. Bez potrzeby wizyty lekarskiej.



Reklama Dafurag max spełnia idealnie swoją rolę informacyjną. Pacjentka z zapaleniem pęcherza, dość pilną sprawą, pojawia się w aptece. Nie ma jednak recepty. Na pomoc rusza farmaceutka, sądząc po tonie wypowiedzi – znajoma pacjentki. Recepty nie potrzeba, weź Dafurag max z najwyższą na rynku zawartością furaginy w jednej tabletce. Dodatkowo dowiemy się, że dzięki temu dawkowanie jest proste, leczy zapalenie pęcherza a sam produkt to „pierwsza tabletka z furaginą w podwójnej dawce”.

Skład leku Dafurag max (1 tabletka) :
  • ·         100 mg furazydyny (furaginy)

Furazydyna, inaczej zwana furaginą jest chemioterapeutykiem o szerokim zakresie działania przeciwbakteryjnego. Wydalana jest z moczem, w którym osiąga o wiele wyższe stężenia niż we krwi, stąd jej zastosowanie np. w infekcjach pęcherza moczowego. Wskazaniem do stosowania tej substancji są: ostre i przewlekłe zakażenia dróg moczowych a także długotrwałe zapobieganie nawrotom tych zakażeń.  Zatem wszystko się zgadza z przekazem reklamowym. Tylko czy jest to bezpieczny przekaz dla pacjenta?

Zapalenie pęcherza moczowego znacznie częściej zdarza się u kobiet niż u mężczyzn. Wszystkiemu winna anatomia, a konkretnie długość i szerokość cewki moczowej oraz jej oddalenie od odbytu. Czynników predysponujących do infekcji może być wiele. Czasem wystarczy 
  • spadek odporności, 
  • za mała bądź nadmierna higiena osobista, 
  • syntetyczna, mało przewiewna bielizna 
  • i wiele, wiele innych
Gdy problem ma charakter nawracający, warto zrobić wtedy posiew moczu wraz z antybiogramem (przed wzięciem jakichkolwiek leków!) aby zobaczyć co tak naprawdę nas atakuje i na jakie antybiotyki dany mikroorganizm odpowiada. Może się okazać, że wcale furagina nie jest dobrym lekiem i konieczne jest wprowadzenie innego antybiotyku, który wyleczy i zapobiegnie przykrym nawrotom. Mimo, że odporność bakterii na furaginę rzadko się rozwija, jednak taka opcja istnieje. Druga kwestia to spektrum działania, które nie obejmuje wszystkich bakterii jakie mogą zaatakować drogi moczowe. Nie zawsze to E.coli jest wszystkiemu winna…

Bardziej kontrowersyjne dla mnie, dla farmaceuty jest wypuszczenie na rynek OTC furaginy w dawce 100mg w jednej tabletce, gdy wersje na receptę zawieraja dawkę jedynie 50mg. Jak to możliwe? Od kiedy większe dawki są łatwiej dostępne? I czy naprawdę dzięki temu pacjent ma łatwiejsze dawkowanie? Według mnie wcale nie. Łatwe dawkowanie to 1 x 1, czyli jedna dawka leku na dobę. Im częstsze dawkowanie 2x1, 3x1, 3x2 tym niestety większe szanse na to, że pacjent nie będzie pamiętał o kolejnych dawkach, a od tego zależy sukces farmakoterapii zwłaszcza antybiotykami i chemioterapeutykami. W przypadku Dafuragu max, to „proste” dawkowanie to 3x1 tabletka. W poprzednich klasycznych wersjach leku (zawierających 50mg w 1 tabletce) dawkowanie było równie częste, tylko zamiast jednej, zażywało się 2 tabletki (3x2). Zatem wcale to nie jest aż taka lepsza zmiana. I tak, i tak trzeba co 8 godzin sięgnąć po lek. Kolejny haczyk to przyjmowanie go regularnie przez 7-8 dni, a nie odstawienie jak tylko odczujemy poprawę. Wcześniejsze przerwanie kuracji grozi jej rychłym powrotem. Po prostu nie wszystkie bakterie zginą.

Podsumowując: dobrze, że taki lek jest na rynku leków OTC, jednak w mojej opinii niepotrzebnie pojawił się w dawce 100mg. Ani nie ułatwia to znacząco dawkowania, ani nie skraca czasu stosowania leku. Niektóre spoty reklamowe konkurencyjnych preparatów z furaginą, sugerują wręcz, że po jednej tabletce leku wszystkie objawy mijają, jak ręką odjął. Niestety tak ten lek nie działa. Należy uzbroić się w cierpliwość, pić dużo płynów, zakwaszać mocz np. witaminą C, gdyż przy infekcjach jego pH rośnie i regularnie, co 8 godzin sięgać po porcję furaginy. A gdy tylko infekcja nawróci….do lekarza!

Przed spożyciem leku skonsultuj się z lekarzem bądź farmaceutą.


12 października 2017

Dropingo - ząbki dokładnie umyte


źródło: aflofarm.pl

Jak sprawdzić czy dziecko dokładnie myje ząbki? Teraz to proste, dzięki specjalnym kropelkom wszystko widać jak na dłoni. Wiele czytelników napisało do mnie z prośbą aby omówić tą konkretną reklamę, gdyż podobno w składzie tego specyfiku znajduje się coś szkodliwego i rakotwórczego. Czas przyjrzeć się z bliska Dropingo i zobaczyć co w nim straszy.



Sama reklama jest całkiem przyjemna w odbiorze. Przynajmniej przy pierwszym oglądaniu. Przy setnym już nieco działa na nerwy a człowiek się zastanawia czy mały Filip gdzieś tam nie płacze z frustracji, że tych zębów domyć nie może;) Mama Filipa opowiada o problemach z myciem zęba dziecka. Wiadomo, maluch kombinuje, a tu umyje od niechcenia, a tu na sprintera. Finalnie zęby źle umyte to w przyszłości większe ryzyko próchnicy i częstszych wizyt u dentysty. Rozwiązaniem jest Dropingo. Kropelki dodawane do wody przed myciem zębów. Barwią osad nazębny na niebiesko i widać dokładnie gdzie należy dokładnie ząbki umyć. Filip szczęśliwy, mama zadowolona a widmo wizyty u dentysty ucieka w siną dal...

Skład kropelek Dropingo:

Aqua, Sodium Benzoate/ Potassium Sorbate, Parfum, Polysorbate 80, Sucralose, CI 42090, Citric Acid

Jak widać, omawiany preparat jest kosmetykiem. Co tu dużo ukrywać, nie znoszę omawiania kosmetyków dlatego postanowiłam odesłać Was do profesjonalnego opisu przygotowanego przez specjalistkę od kosmetycznych składów srokao.pl. Tak się złożyło, że całkiem niedawno omawiała Dropingo na swoim blogu, zapraszam do lektury tutaj

Problematycznym składnikiem, wywołującym tyle obaw jest barwnik - błękit brylantowy. Jest barwnikiem spożywczym, dodawanym do żywności i może powodować między innymi podrażnienia żołądka. Powinny go unikać przede wszystkim osoby uczulone na salicylany. Czy powinniśmy się go bać w preparacie do barwienia płytki nazębnej? Myślę, że nie.
Po pierwsze i najważniejsze - nie spożywamy tego barwnika. Płyn przeznaczony jest dla dzieci powyżej 3 roku życia, które umieją już płukać usta i wypluwać oraz dorosłych. Zatem barwnik nie powinien dostać się do naszego przewodu pokarmowego. Jeśli boimy się, że dziecko płyn połknie, nie podawajmy tego specyfiku. Przecież jeszcze będzie wiele okazji w przyszłości, jak już maluch opanuje bezpieczne płukanie jamy ustnej.
Po drugie- dawka jest malutka, można by nawet powiedzieć, że homeopatyczna:) dodajemy 2 krople preparatu na 15ml wody. Jamę ustną płuczemy i wypluwamy płyn.
Po trzecie- preparatu nie stosujemy regularnie, tylko raz na jakiś czas. 
Po czwarte - może się okazać, że większe dawki tego barwnika dziecko zajada ze słodyczami niż będzie podane w dwóch kroplach Dropingo. Zatem proszę czytać skład słodyczy i unikać barwnika o uroczym numerze E133.

Z punktu widzenia farmaceutycznego, uważam, że produkty tego typu, które można zaliczyć do kategorii "gadżety stomatologiczne", jak najbardziej mają sens. Nawet są dość często poszukiwane przez rodziców. Jest to świetny element edukacyjny aby pokazać dziecku o co tak naprawdę chodzi w myciu zębów i jak wyglądają ząbki umyte niedokładnie. Myślę, że takie zastosowanie Dropingo przydałoby się też wielu dorosłym. Uważam, że wiele osób zdziwiłoby się na jakim poziomie plasuje się ich mycie zębów:)

Na pewno warto podkreślić, że płyn może zabarwić niektóre wypełnienia w zębach a także elementy aparatów ortodontycznych. Dlatego małych pacjentów ortodontycznych nie namawiajmy do zabawy w barwienie osadu nazębnego. 

Podsumowując całość: nie taki diabeł straszny, jak go opisują. Boimy się barwnika, jednak nie ma od udowodnionego działania szkodliwego. W tym wypadku opcja jest całkiem bezpieczna - płynu z barwnikiem nie połyka się, a jedynie płucze usta przed myciem zębów. Sama idea jest fajna i warta wykorzystania raz na jakiś czas. Z pewnością o wiele lepiej wpłynie na wyobraźnię dziecka, gdy naocznie zobaczy jak wyglądają zęby źle umyte niż jak usłyszy jedynie od nas przekaz słowny.

Przed zakupem skonsultuj się z dentystą lub farmaceutą:)